Często spotykam się z pytaniami dotyczącymi wykorzystania rzepaku w produkcji pasz dla trzody (głównie śruty, makuch jest trudniej dostępny). Dlatego chciałbym przytoczyć kilka informacji dotyczących możliwości wykorzystania pasz rzepakowych w żywieniu świń oraz odpowiedzieć na pytanie czy warto?

Obawy, które się pojawiają wynikają z negatywnych doświadczeń w przeszłości, z czasów, kiedy Polska nie posiadała odmian rzepaku dwuzerowego „00” (ciemna pasza kojarzy się z paszą gorszej jakości). Dlatego dziś nie w pełni wykorzystujemy potencjał, jaki niesie zastosowanie śruty rzepakowej i makuchu w żywieniu świń.

Większe zbiory rzepaku przy jednocześnie zwiększanych zdolnościach przerobowych zakładów tłuszczowych prowadzą do regularnego wzrostu podaży pasz rzepakowych. Obecnie blisko połowa śruty i makuchu (ok. 0,5 mln ton), jest eksportowana, głównie do Niemiec, Irlandii, Danii i Hiszpanii. Stanowi o 75% całego eksportu, przy jednoczesnym wzroście importu śruty sojowej (w 2014 r. kształtował się na poziomie 2 mln ton).

Warto dodać, że odmiany uprawiane w naszym kraju maja znacznie mniej substancji antyżywieniowych niż odmiany uprawiane w Europie zachodniej.

Śruta rzepakowa oraz makuch  produkowane są w naszym kraju z najwyższej jakości nasion rzepaku podwójnie ulepszonych (tzw. 00) o obniżonej zawartości kwasu erukowego i glukozynolanów. Mało kto, jest świadomy, że już dziś  w 20-25%  śruta rzepakowa oraz makuch pokrywają zapotrzebowanie na białko w mieszankach paszowych (dotyczy wszystkich zwierząt).

Śruta i makuch rzepakowy mogą być doskonałym substytutem śruty sojowej, a dzięki ich zastosowaniu obniża się koszty żywienia zwierząt. Ponadto pasze rzepakowe zawierają znaczne ilości metioniny i cystyny, dlatego białko pasz rzepakowych łagodzi często niedobór aminokwasów siarkowych w dawkach paszowych.

Pasze rzepakowe są istotną pozycją w bilansie pasz białkowych, stosowanych w żywieniu trzody chlewnej.

Obecność substancji antyodżywczych oraz relatywnie wysokiej zawartości włókna surowego oczywiście nakładają pewne ograniczenia zastosowania pasz rzepakowych w mieszankach  przeznaczonych dla młodych zwierząt. Pamiętajmy, że są to ograniczenia, a nie czynniki całkowicie eliminujące je z diety. Eliminacja z dawki paszowej, stosowanej w żywieniu prosiąt, wynika często z niewielkich oszczędności wynikających z zastosowania dopuszczalnych ilości pasz rzepakowych.

Zastosowanie śruty rzepakowej w dawce daje oszczędności rzędu 5zł/tona, co przy relatywnie wysokich cenach pasz dla prosiąt oraz wysokim przewartościowaniu paszy nie skłania do „wchodzenia” z tzw. „frakcją ciemną” w żywienie prosiąt.

Zdecydowanie większe możliwości zastosowania pasz rzepakowych są w żywieniu warchlaków i tuczników, tutaj oszczędności sięgają 20-30zł/tonę paszy, a uwzględniając wnoszony do dawki wraz z makuchem olej nawet 40zł/tona. Wysoka zawartość włókna surowego pomaga we właściwym zbilansowaniu włókna w dawce, zwłaszcza przy ograniczonym dostępie do innych źródeł włókna (np. ograniczone zasoby jęczmienia).

Wg mnie dopuszczalny i bardzo bezpieczny poziom śruty/makuchu w dawce paszowej dla świń wynosi następująco: warchlaki do 6%, tuczniki  do 10% , lochy prośne do 10%, lochy karmiące do 5%.

Raz jeszcze podkreślam, że są to poziomy w żaden sposób nie obniżające wyników technicznych w produkcji trzody. Co więcej  zastosowanie śruty rzepakowej w dawce dla loch prośnych jest wskazane, ze względu na wysoką zawartość metioniny, pozytywnie wpływającej na rozwój płodów. Obniżenie kosztów paszy jest tu przypadkowe.

Niektóre źródła podają, że poekstrakcyjna śruta rzepakowa i makuch rzepakowy stosowane w żywieniu tuczników w drugiej połowie tuczu, od 60 do 110 kg masy ciała, kiedy przewód pokarmowy świni jest w pełni rozwinięty, mogą w pełni zastąpić śrutę sojową.

Zachęcam do pochylenia się nad paszami rzepakowymi. Nie bez powodu ¾ eksportu naszej śruty i makuchu trafia na zachód. Tam po prostu hodowcy liczą koszty i gdzie tylko można oszczędzać oszczędzają.

Przypuszczam, że w wielu gospodarstwach miesięczne oszczędności, wynikające z zastosowania pasz rzepakowych nazbierały by się na całkiem przyzwoitą pensję…

Poprzedni artykuł

Popsuta sianokiszonka

Następny artykuł

Przygotowanie obiektu do wstawienia - cz. II

Autor

Piotr Szeja

Piotr Szeja

Specjalista ds. trzody chlewnej

Brak komentarzy

Dodaj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.